Podsumowanie projektu „Wspólna przeszłość, wspólna przyszłość”

Opublikowano: wtorek, 16 listopada 2021 22:03

W pierwszej połowie października wybrani uczniowie XXI LO im. Hugona Kołłątaja mieli niewątpliwą przyjemność wyjazdu do Odessy. Osiemnaścioro uczniów, z klas z rozszerzoną historią, wzięło udział w wyjeździe w ramach autorskiego projektu „Wspólna przeszłość, wspólna przyszłość” finansowanego ze środków Polsko-Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży. Celem wyjazdu była walka ze stereotypami na tle narodowościowym, a także opracowanie trasy zwiedzania Odessy śladami mieszkających tam niegdyś Polaków.

Nie wiedzieliśmy, czego spodziewać się po tym mieście. Słynna Odessa, znane miasto portowe, miejsce zsyłki Mickiewicza, sonety odeskie, schody Potiomkinowskie… i już, wiele więcej nie wiedzieliśmy o Odessie. I bardzo dobrze. Dzięki temu miasto miało szansę nami zawładnąć, oczarować nas i przekonać do siebie. Poznawaliśmy je na własnych nogach. Wycieczka do portu – 1 godz. marszu – to my. Całodniowy spacer po centrum – to też my. Wszędzie chodziliśmy na piechotę. Dziś z zamkniętymi oczami jesteśmy w stanie trafić w każde miejsce w Odessie.

A Odessa jest piękna, kolorowa, wielokulturowa. Na każdym kroku pamiątki po rodakach, ślady wydeptane przez nich przez wieki i ślady pozostawiane obecnie. Stowarzyszenie „Polska Nuta” wpisuje się w oba te nurty . Zrzesza młodzież i dorosłych z korzeniami polskimi, ale też uczy chętnych języka polskiego i kultury polskiej. To właśnie przy okazji wizyty w jej siedzibie mieliśmy okazję zetknąć się ze słynną Odeską otwartością i życzliwością.

Gdy szliśmy z pierwszą wizyta do stowarzyszenia naszym przewodnikiem była oczywiście mapka google. A na końcu mapki… niespodzianka, nie ma takiego adresu, ani siedziby „Polskiej Nuty”! Po długotrwałych poszukiwaniach zdecydowaliśmy zwrócić się o pomoc do przechodniów. Odpowiadali życzliwie, wchodzili w interakcję, zadawali pytania innym osobom w naszym imieniu… Koniec końców zapukaliśmy nawet do mieszkania pod adresem widniejącym w inernecie i tam przemili i życzliwi Państwo skojarzyli, że faktycznie gdzieś w okolicy widzieli siedzibę stowarzyszenia. Po chwili odprowadzili nas pod właściwy adres. To był nasz pierwszy kontakt z „odiesity”, czyli mieszkańcami Odessy. Kolejne kontakty tylko utwierdziły nas w przekonaniu, że „odiesita” to życzliwy, otwarty i skłonny do kontaktów człowiek.

Wciąż żywa w mieście jest pamięć o naszych rodakach. I uwaga… niespodzianka … nie chodzi o wieszcza, ani tym bardziej pisarzy Juliana U. Niemcewicza, Józefa I. Kraszewskiego czy arystokratę Seweryna Potockiego. Nie, tymi najżyczliwiej wspominanymi Polakami są dwaj znakomici polscy architekci działający w Odessie w XIX w., Feliks Gąsiorowski i Lew Włodek. Miejscowi mówią, że jeśli jakiś budynek latami nie wymaga remontu, nie sypie się i jest dalej w bardzo dobrym stanie, to na pewno rękę do jego powstania przyłożyli Gąsiorowski albo Włodek.

Mieliśmy też okazje nawiązać bliższe relacje z naszymi rówieśnikami. Przy okazji ciągłych rozmów – mieszkaliśmy w końcu w jednym hotelu – mogliśmy wyjaśnić sobie wiele poważnych i nie tylko stereotypów na temat naszych narodów. I okazało się, że Polacy są zamknięci, ale tylko w określonych sytuacjach, manikiurzystki najlepsze są z Ukrainy, Polacy nie są leniwi, ceny na Ukrainie nie są niższe niż w Polsce a Ukraińcy znają inne języki niż rosyjski. Rozmowy na te i wiele innych tematów pozwoliły nam się lepiej poznać i pozwolić mieć nadzieję, że „wspólna przyszłość” to termin, który może dotyczyć nas bezpośrednio.

Jedenaście dni… miało być długo… minęło błyskawicznie. Miasto nas oczarowało, ludzie zachwycili. Można by długo opowiadać o wrażeniach z wyjazdu, a wciąż by było o czym mówić. Był to jeden z ciekawszych i zapadających w pamięć szkolnych wyjazdów.

Renata Wójtowicz

Film można obejrzeć także na profilu Szkoły na FB: https://www.facebook.com/Kollataj/videos/197639005876321